|
Dnia 20 października A.D 2009 miałem okazję odbyć moją drugą już na przestrzeni kilku lat podróż do muzeów obozów koncentracyjnych w Oświęcimiu i Brzezince. Miejsc, gdzie w bestialski sposób zamordowanych zostało tysiące Żydów, Polaków, Cyganów i wielu obywateli innych narodowości.
Wyruszyliśmy z Myślenic o godz. 8:45. W wycieczce brali udział uczniowie klasy III TI, uczennice klasy IV TIB oraz nauczyciele - Joanna Ryś, Małgorzata Leśniak i Aneta Twardosz.
Docierając na miejsce zauważyłem jedną istotną zmianę – wprowadzono zestawy słuchawkowe umożliwiające dokładniejsze i lepsze słyszenie tego, co mówi przewodnik. Po zapoznaniu się z obsługą tego „cacka” można było w końcu rozpocząć zwiedzanie.
Widniejący nad bramą napis „Arbeit macht frei” sygnalizował, że wkroczyliśmy na teren obozu. Naszą wędrówkę rozpoczęliśmy przed budynkiem bloku czwartego, gdzie przewodniczka przybliżyła nam założenia funkcjonowania obozu i opisała warunki, jakie w nim panowały. Duże poruszenie wywołała szczególnie urna z prochami zamordowanych więźniów, wystawiona w tymże bloku.
Przeszliśmy do bloku 5, gdzie znajdowała się ekspozycja „dowody zbrodni”. Można było tam zobaczyć niewielką część przedmiotów, które zostały zarekwirowane ofiarom obozu. Szczególnie zapadający w pamięć był jednak widok ponad 2 ton ludzkich włosów, a przecież były to włosy tylko niewielkiej części pomordowanych.
Kolejnym punktem naszej wędrówki była wizyta pod „ścianą śmierci” (zrekonstruowaną po wojnie). Było to miejsce egzekucji więźniów politycznych oraz członków organizacji konspiracyjnych. Zabijano strzałem w tył głowy lub wieszano na szubienicy.
Spod „ściany śmierci” przeszliśmy do bloku 11 tzw. „bloku śmierci”. Tam torturowano więźniów w różnoraki sposób – tam też znajduje się cela, w której oddał życie o. Maksymilian Maria Kolbe.
Ostatnim punktem na naszej obozowej trasie były komora gazowa i krematorium (także zrekonstruowane po wojnie). Miejsce to robi duże wrażenie i jest naprawdę trudne do opisania.
Opuszczając Oświęcim skierowaliśmy się naszym autokarem w stronę Brzezinki. Obóz, który tam się znajdował, znacznie przewyższał powierzchnią obóz Auschwitz. Przewodniczka w Birkenau duży nacisk kładła na przybliżenie nam życia codziennego w obozie. Najogólniej rzecz ujmując – było ono straszne i nie chciałbym tutaj wchodzić w szczegóły.
W cenie biletu był jeszcze krótki dokument, nakręcony w niedługim czasie po wyzwoleniu obozu i w moim odczuciu był on najlepszym dopełnieniem informacji przekazanych przez przewodnika oraz obejrzanych eksponatów. W dokumencie bez ogródek pokazywano tragiczny los ludzi uśmierconych w obozie, a także sylwetki tych, którzy przeżyli.
Z pewnością wycieczka ta zmusi nas do refleksji, a odwiedzone miejsca na długo zapadną w pamięć. Miejmy nadzieję, że nigdy już nie spotkamy się z takim okrucieństwem.
Łukasz Ślusarczyk
GALERIA
|